Tłumaczenia w kontekście hasła "Nie mieli" z polskiego na angielski od Reverso Context: nie będziemy mieli, nie będą mieli, nie mieli pojęcia, nie będziecie mieli, gdybyśmy nie mieli
Tłumaczenia w kontekście hasła "nie mieli własnego" z polskiego na angielski od Reverso Context: To był piękny dom, świetne dla dzieci, ponieważ nie mieli własnego małego królestwa.
Translations in context of "nie mieli przyjemności" in Polish-English from Reverso Context: To oferta zarówno dla doświadczonych kajakarzy jak i tych, którzy nigdy nie mieli przyjemności płynąć ale również chcą spróbować swoich sił.
Tłumaczenia w kontekście hasła "mieli mało pieniędzy" z polskiego na angielski od Reverso Context: Oczywiście martwię się, że jeśli pozwolimy jej iść na studia, wtedy będziemy mieli mało pieniędzy.
W rolnictwo godził fakt, że konsumenci mieli mniej pieniędzy. To powodowało obniżkę cen produktów rolnych (ok. 64% w okresie 1929-1933) lub próby zwiększenia produkcji, by za mniejszą cenę sprzedać więcej. Jednak to nie rekompensowało rolnikom strat. Rolnicy mając mniej pieniędzy nie inwestowali w gospodarstwa.
Tłumaczenia w kontekście hasła "nie mieli ubezpieczenia" z polskiego na angielski od Reverso Context: Ma siedmioro dzieci, nie mieli ubezpieczenia.
. Z Najwyższym Rycerzem Zakonu Rycerzy Kolumba Carlem Andersonem o cywilizacji miłości, wartościach, na których warto budować świat, obecności Rycerzy w Polsce i podejmowanych przez nich inicjatywach rozmawiał Rafał Łączny*. - „Cywilizacja miłości” to Pana najnowsza książka, która, jak już wspominano podczas spotkań z dziennikarzami, powstała jako wynik refleksji po wydarzeniach z 11 września 2001 r., czyli atakach na World Trade Center. Na ile Pana zdaniem 11 września doszło do zderzenia cywilizacji, a na ile świata wartości? Carl Anderson: Zdecydowanie było to zderzenie cywilizacji, jako wynik procesu globalizacji. W tym kontekście niezwykle ważną stała się dla mnie praca Jana Pawła II, który dał nam „mapę drogową” służąca do ominięcia kolejnych zderzeń, stąd jego idea cywilizacji miłości. To niesamowite, że Papież pochodzący z tak katolickiego kraju wskazał na uniwersalne wartości, w których mogą odnaleźć się wszyscy ludzie na świecie. To myśl o traktowaniu sąsiadów z miłością i w sposób, w jaki sami chcielibyśmy być traktowani. To fundamentalna myśl o budowaniu na tej wartości nowej kultury. - Przyszłość wartości nie rysuje się jednak w jasnych barwach. Najważniejsze dla ludzi stają się kwestie materialne, a nie wartości, jak miłość czy uczciwość. Czy zatem wartości, o których rozmawiamy, mają szansę zmienić świat, wpłynąć nań, skoro nie są dziś – wbrew pozorom – pierwszorzędnymi? W nauczaniu Jana Pawła II znajduje się przekonanie, że sposób, w jaki zwykle staramy się zmierzyć człowieka, wyjaśnić go, przedstawić jego aspiracje poprzez politykę, ekonomię czy psychologię, jest niepełny. Papież mówi, że prawdziwy sposób na zrozumienie człowieka polega na odkryciu, iż każda osoba została wezwana do miłości, do życia w miłości i że ludzkie życie tak naprawdę polega na szukaniu miłości. Człowieka dotyka oczywiście materializm i wiele innych -izmów, ale w gruncie rzeczy każdy poszukuje tego rodzaju relacji, która stanowi centrum wiary chrześcijańskiej. Wydawać by się to mogło niezwykle idealistyczne, ale takim nie jest, ponieważ jest to podstawowe zobowiązanie, by kochać bliźniego jak siebie samego, traktować go w sposób, w jaki sam chciałbyś być traktowany. Jeśli będziemy tak postępować, będziemy mieli możliwość budowania kultury, globalnego społeczeństwa, które uznaje wartość każdej jednostki i szanuje ją. - Na ile Pana zdaniem przesłanie Jana Pawła II o cywilizacji miłości zostało przyjęte przez społeczeństwo, także w tym wymiarze globalnym, a na ile wciąż musimy odkrywać myśl Papieża? To ogromne wyzwanie. Oczywistym jest, że w historii Jana Paweł II zapisał się jako gigant, który dokonał zmian w całych krajach i odmienił drogę, na której świat się znajdował. Nie był to jednak wynik bycia wspaniałym politykiem, czy dyplomatą lub strategiem. Wszystkie jego działania to konsekwencja bycia wielkim świadkiem podstawowych prawd. Jedną z nich była solidarność, inną cywilizacja miłości. Nie możemy patrzeć na te kwestie jedynie przez pryzmat historii. Dla mnie największą spuścizną Jana Pawła II jest danie nam pomysłu, ale i świadectwa, w jaki sposób budować cywilizację miłości. Każdy z nas jest wezwany, by dobrze świadczyć. Jeśli potrafimy to robić, możemy zmienić kulturę, społeczeństwo w taki sposób, w jaki dokonało się to 30 lat temu w Polsce. Ludzie powiedzieli wtedy: tak, możemy to zrobić, a że wielu z nich powiedziało „tak”, kultura się zmieniła, zmienił się kraj, świat. - Starał się Pan tchnąć w nas poprzez swoją książkę jakąś nadzieję? To książka pełna nadziei, ponieważ chrześcijaństwo jest religią nadziei. Jan Paweł II był Papieżem nadziei. Być prawdziwym chrześcijaninem oznacza w tym podstawowym sensie być zmotywowanym przez nadzieję. - W swojej książce wspomina Pan, że papieskie pielgrzymki są dziś postrzegane raczej przez pryzmat newsa, medialnego wydarzenia. Nie dostrzega się w nich przesłania, z jakim Papież udaje się do jakiegoś kraju. Osoba Ojca Świętego jest traktowana jak pop-gwiazda. Jaka zatem jest rola chrześcijan, by głos Kościoła, którego głową jest Papież, był słyszalny? Mamy możliwość korzystania z największych dobrodziejstw komunikacji o wiele bardziej niż ludzie w jakimkolwiek innym okresie historii. Ale często media, szczególnie te informacyjne, przedstawiają ważne wydarzenia, jak choćby podróże Papieża, w bardzo powierzchowny sposób: czy Ojciec Święty był zdrowy, zmęczony, czy w spotkaniach uczestniczyło tak wielu ludzi, jak się tego spodziewano, zamiast koncentrować się na papieskim przesłaniu. Tu dochodzimy do kwestii odpowiedzialności każdego chrześcijanina. Musimy podejmować szczególny wysiłek, by uświadomić wszystkim, że wspaniałe techniki komunikacyjne, którymi dysponujemy, jak choćby internet, dostęp do wielu tytułów prasowych, telewizja, także przez internet, powinny służyć formowaniu siebie nawzajem. Ponieważ to, co jest istotne w papieskich podróżach, to właśnie prezentowane w ich trakcie przesłanie. * KAI
Wyłącz AdBlocka/uBlocka Aby czytać nasze artykuły wyłącz AdBlocka/uBlocka lub dodaj wyjątek dla naszej domeny. Spokojnie, dodanie wyjątku nie wyłączy blokowania reklam.
Szarpaninę przed sklepem dostrzegli patrolują miasto policjanci. Fot. Paweł Wodniak Dwaj 18-latkowie postanowili zdobyć alkohol, ale nie mieli na niego pieniędzy. Ustalili, że i tak wyniosą kilka butelek ze sklepu. Teraz staną przed sądem. Młodzieńcy poszli do marketu przy ulicy Chemików w Oświęcimiu. Jeden wybrał alkohole różnych marek warte 300 złotych, a następnie przeszedł przez linię kas. Oczywiście nie płacąc. „Drugi ze sprawców czekał na niego przy drzwiach wejściowych, aby awaryjnie je otworzyć w przypadku próby zatrzymania” – opowiada aspirant sztabowa Małgorzata Jurecka, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji (KPP) w Oświęcimiu. Kradzież nie umknęła jednak uwadze personelu. Ochroniarz chciał zatrzymać złodzieja, temu jednak z pomocą ruszył kompan. Doszło do szarpaniny 18-latków i pracownika ochrony. Traf chciał, że policjanci z oświęcimskiej patrolówki przejeżdżali akurat obok marketu i dostrzegli szamotaninę. Natychmiast obezwładnili młodych ludzi i ustalili okoliczności nieudanej kradzieży. Nastoletni oświęcimianie wkrótce będą się tłumaczyć przed sądem nie tylko z niej, ale także z zakłócenia ładu i porządku oraz używania słów wulgarnych w miejscu publicznym. Skradziony alkohol wrócił na sklepowe półki.
Strona Główna › Rodzina › Czas i pieniądze O czasie i pieniądzach | Fot. Pixabay Do niedawna pracowałam w dużej firmie, gdzie pełniłam funkcję managera i harowałam w biurze od rana do nocy. Wracałam do domu późnym wieczorem, kiedy moje dzieci już spały. Widywałam je tylko w weekendy, a i to nie zawsze. Moje stanowisko było bardzo wymagające. Nie pracowałam z konieczności. Marek, mój mąż, prowadził własną firmę i całkiem przyzwoicie zarabiał. Nie brakowało nam pieniędzy i nie byłoby problemu, gdybym zrezygnowała z pracy zawodowej. Nie chciałam jednak tego zrobić. Nigdy nie widziałam siebie w roli kury domowej, której jedynym problemem dnia były niesforne dzieciaki. Uważałam, że to nie dla mnie. Oczywiście, dysponowałam całym zestawem argumentów przemawiających za tym, że powinnam pracować. Mówiłam, na przykład, że pracuję na naszą (moją i męża) przyszłą emeryturę; broniłam się wysokim standardem życia i tymi wszystkimi rzeczami, na które nie byłoby nas stać, gdybyśmy oboje nie zarabiali pieniędzy. Uparcie tkwiłam przy swoim. Tymczasem życie moich dzieci przepływało gdzieś obok mojej kariery. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem złą matką. Kocham swoje dzieci i poświęcam im (tak było od ich narodzin) każdą wolną chwilę. Niestety tych chwil zawsze było mało. Mój mąż spędza z dziećmi więcej czasu, mimo prowadzenia firmy. Według powszechnej opinii, osoby prowadzące własną działalność gospodarczą pracują dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. To dość powszechny mit panujący w naszym społeczeństwie. Prawda jest taka, że wielu ludzi potrafi pogodzić ze sobą kierowanie przedsiębiorstwem i posiadanie rodziny. Mój mąż również nie miał z tym problemu. Natomiast ja, osoba pracująca na etacie, miałam dla swoich bliskich bardzo mało czasu. Jak to możliwe? Co powinnam zrobić? To pytanie pojawiało się od czasu do czasu, gdy omijało mnie kolejne ważne wydarzenie z życia któregoś z dzieci. Małgosia pierwszy raz szła do przedszkola, kiedy ja byłam w dwutygodniowej delegacji. Gdy Adaś miał zły sen, spałam jak zabita, więc mój mąż koił jego lęki. To tylko przykłady. Wydarzenia, podczas których byłam nieobecna, mogłabym wymieniać godzinami. Rok temu mój pracodawca doświadczał skutków światowego kryzysu gospodarczego. Ze względu na to, że prawie cała nasza produkcja jest eksportowana na Zachód, problemy UE były naszymi problemami. Zaczęły się zwolnienia, które mnie na szczęście ominęły. Oddychałam z ulgą, ilekroć dowiadywałam się o koleżankach i kolegach, którzy stracili posady. "Uff, znowu mi się udało" – myślałam w takich chwilach. W firmie były trzy fale zwolnień. Nie był to przyjemny okres; chodziłam ciągle zestresowana i poirytowana. W końcu doszło do tego, że moje zdenerwowanie zaczęło odbijać się negatywnie na rodzinie. Pokłóciłam się z mężem o jakiś drobiazg; nawet nie pamiętam, o co poszło. Właśnie wtedy zadałam sobie to pytanie: co powinnam zrobić? Odpowiedź pojawiła się natychmiast, ale nie chciałam się do niej przyznać. Wiedziałam, że praca powinna zostać odłożona na dalszy plan. Jak jednak miałam zrezygnować z czegoś, co stanowiło dla mnie sens istnienia? Biłam się z myślami przez dwa miesiące. I była to zaciekła walka. Rozmowa z teściową "Co dajesz innym ludziom, to otrzymasz od nich w zamian". Usłyszałam to zdanie od swojej teściowej pewnego wieczoru, kiedy po raz kolejny opiekowała się dziećmi przez większość dnia. W pierwszej chwili nie zrozumiałam, co miała na myśli. Dopiero po dłuższej rozmowie uświadomiłam sobie, jaki popełniam błąd. Chodziło o to, że w gruncie rzeczy nie posiadałam nic poza swoim czasem. Pieniądze zgromadzone na koncie w banku to tylko zbiór cyfr. Ich wartość jest umowna i w każdej chwili mogą zniknąć. Podobnie jest z domem czy samochodem. Przypominam sobie, jak moja kuzynka straciła dach nad głową w czasie Wielkiej Powodzi w 1997 roku. Dorobek jej życia dosłownie spłynął do kanału. Zachowało się tylko trochę drobiazgów, które wraz z mężem zdołała uratować podczas ewakuacji. Wszystko, co posiadamy, mamy tylko na chwilę. Przedmioty są nietrwałe, a więc wymieniamy je na nowe. Można je łatwo zastąpić. Czasu jednak nie da się wymienić na coś innego. Jest bezcenny, ponieważ tracimy go bezpowrotnie. Popularne powiedzenie brzmi: czas to pieniądz. Święte słowa! Czas jest najcenniejszą walutą ludzkiego życia; a właściwie jedynym prawdziwym pieniądzem w materialnym świecie. Za jego cenę można zdobyć praktycznie wszystko. Zamieniamy swój czas na gotówkę, pracując na etacie w firmie bądź prowadząc działalność gospodarczą. Jeśli zarabiamy 2000 zł miesięcznie, pracując 40 godzin tygodniowo, godzina naszego czasu jest w przybliżeniu warta 12,50 zł. Rata kredytu zaciągniętego na zakup domu wynosi ok. 1000 zł, czyli 80 godzin pracy. Ten przykład jasno pokazuje, jak płacimy naszym czasem za dobra materialne. Kiedy kogoś kocham, chcę obdarować go tym, co mam najcenniejszego. Przez wiele lat sądziłam, że jest to praca, dzięki której zapewniałam rodzinie dostatnie życie. Twierdziłam, że moje dzieci powinny mieć wszystko to, czego ja nie miałam w dzieciństwie. I rzeczywiście, mają mnóstwo rzeczy, o jakich ja nawet nie śmiałam marzyć. Jest jednak coś, czego im brakuje – czas ich własnej mamy; jej uwaga i codzienny uśmiech. I to właśnie tego najbardziej pragną. Nie marzą o kolejnych grach komputerowych i drogich zabawkach. Tego typu przedmioty zaspokajają głód serca tylko na chwilę. Dzieci są o wiele szczęśliwsze, mogąc bawić się zwykłą piłką, o ile robią to w towarzystwie rodziców. Czym jest miłość? Wielu ludzi zadaje sobie to pytanie. A odpowiedzi jest całe mnóstwo. Dla mnie miłość to nie tylko uczucie, ale również czas spędzony z ukochaną osobą. Jeśli kogoś kochasz, podarujesz mu każdą możliwą chwilę. Będąc w pracy, nie możesz się doczekać powrotu do domu, ponieważ ukochana osoba tam właśnie na ciebie czeka. A kiedy już znowu się spotkacie, będziecie mogli być razem. Tak po prostu: być. Miłość jest więc poniekąd czasem. Nie jest tym, co możemy komuś dać w zamian za swój czas. Nie jest drogim prezentem, zabawką dla dziecka czy biżuterią dla żony. To, w jaki sposób wykorzystujemy swój czas, stanowi wielką różnicę. Czas może być darem miłości. Pieniądze możemy oszczędzać w banku, czasu natomiast oszczędzić się nie da. Jeśli raz go stracimy, już nigdy nie odzyskamy. Czas po prostu przemija, nie zważając na nasze marzenia i nadzieje ani na to, co z nim robimy. Możemy tylko zdecydować, w jaki sposób go wykorzystamy. Kiedy chcę powiedzieć komuś, że go kocham, nie robię już tego za pomocą prezentów. Wolę poświęcić tej osobie swój czas. Zmiany Kiedy zrozumiałam, czym jest miłość i jak można ją okazywać, wiedziałam już, co powinnam zrobić w kwestii pracy. Z początku nie chciałam tego, ale dotarło do mnie, że nie ma innego wyjścia. Mój mąż nie zatrudniał w swojej firmie księgowej. Samodzielnie prowadził księgi, ponieważ lubił to robić. Tego dnia po rozmowie z teściową, widząc go zaglądającego do programu księgowego, postanowiłam przygotować sprawozdanie "finansowe" naszej rodziny. To może wydawać się dziwne, ale ja uznałam ten pomysł za wyśmienity. Takie zestawienie pozwoliło mi dokładnie rozeznać się w naszych rodzinnych finansach. Do tej pory działaliśmy na wyczucie, podejmując decyzje w zależności od aktualnej sytuacji i potrzeb. Tak naprawdę nie wiedziałam, ile mamy pieniędzy. Kiedy dokonałam podsumowania i poważnej analizy, okazało się, że stoimy całkiem nieźle. Nie byliśmy bogaczami, ale do biednych również nie należeliśmy. Pokazałam wyniki swojej pracy Markowi. Tego dnia długo rozmawialiśmy: o dzieciach, naszej rodzinie, przyszłości i paru innych sprawach. Podjęliśmy decyzję. Następnego dnia złożyłam wypowiedzenie w pracy. Mój przełożony był bardzo zdziwiony. Przetrwałam tyle zwolnień i moja pozycja w firmie była niezachwiana. Kiedy inni drżeli o swoje posady, ja zrobiłam coś zupełnie przeciwnego. Pierwsze koty za płoty Po tym zdarzeniu nadszedł czas na przystosowanie się do nowego trybu życia. To były trudne, ale piękne dni. Uczyłam się życia od nowa. Każdy dzień był lepszy od poprzedniego, aż wreszcie poczułam, że do pracy zawodowej już mnie nie ciągnie. To ogromne szczęście móc każdego dnia robić to, co się kocha, i być w gronie ukochanych osób. Moja rodzina zaczęła cieszyć się życiem. Nawet Marek poświęcał mniej czasu firmie, ponieważ pomagałam mu w papierkowej robocie. Spędzaliśmy razem więcej czasu, jednocześnie mając go więcej dla dzieci. Chwilami nie mogłam uwierzyć w to, jak łatwo przyszło rozwiązać nasze rodzinne problemy. Czy ktoś mógłby pomyśleć, że nadmiar pieniędzy może przeszkadzać w osiągnięciu szczęścia? Kiedyś sądziłam, że pieniędzy nigdy nie jest za dużo i to dzięki dostatkowi człowiek może zapewnić szczęście członkom swojej rodziny. Dzisiaj wiem, że pieniądze nie są gwarantem radości i spełnienia w życiu. Są potrzebne, owszem, ale nie są najważniejsze. Na pierwszym miejscu są ludzie, których kochamy, i chwile z nimi spędzone. Kategorie: Rodzina Autor: Monika Srebrzyńska Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij:
tłumaczenia nie mam pieniędzy Dodaj eu não tenho dinheiro Phrase To jeden z powodów, dla których nie mamy pieniędzy. É uma das razões pelas quais não temos dinheiro. Literature Nie mam pieniędzy na pielęgniarkę, dzieci mnie opuściły i śpię 22 godziny dziennie. Não tenho dinheiro para uma enfermeira, As crianças não vão fazer isso, E eu durmo 22 horas por dia. Ile ona miała pieniędzy? Quanto dinheiro ela tinha? Ale moja matka umiera na AIDS, a nie mamy pieniędzy na leki. Mas minha mãe está morrendo de AIDS... e não temos dinheiro para comprar remédio. Zamiast jednak użalać się, że nie masz pieniędzy, może spróbuj się nauczyć kontrolować swoje wydatki. No entanto, em vez de se preocupar com o dinheiro que não tem, por que não aprende a controlar o dinheiro que recebe? jw2019 Ale nie miałam pieniędzy ani referencji. Mas não tenho dinheiro nem referencias. Poza tym nie miała pieniędzy, żeby z nim walczyć. E ela não tinha dinheiro para lutar contra ele Literature Ci faceci nie żartują, a ja nie mam pieniędzy. Essa gente não é de brincadeira, estou sem grana. Nie ma pieniędzy, nie ma części, nie ma sprzedaży Sem dinheiro não levas peças! opensubtitles2 Reggie Banks, którego matka pracuje w barze, nie ma pieniędzy na książki. Falei com o secundarista Reggie Banks, cuja mãe trabalha na cantina... e não tem condição de comprar seus livros de estudo. — Proszę dobrze posłuchać tego, co mówię: nie ma pieniędzy. """Oiça bem o que lhe estou a dizer: não há dinheiro." Literature Bracia nie mieli pieniędzy na jego remont, toteż pozostawał w tym stanie przez sześć lat. Os irmãos não tinham dinheiro para reformá-lo, de modo que permaneceu assim por seis anos. jw2019 Nie ma pieniędzy, nie jedzie, odparł Indianin. Sem dinheiro, não vai, o índio respondeu. Literature Dominik nienawidził jednakowo wszystkich członków klubu jedynie dlatego, że oni mieli pieniądze, on nie miał. Dominic detestava todos os sócios igualmente, mas só porque tinham dinheiro e ele não tinha. Literature Nie mamy pieniędzy, nie mamy organizacji, jak z tego zrobić prawdziwą orkiestrę? Não temos lugar para ensaios, nem dinheiro ou tempo... para formar uma verdadeira orquestra. Po prostu nie mam pieniędzy. Simplesmente não tenho o dinheiro. Wybacz, ale nie mamy pieniędzy. Lamento, estamos com pouco dinheiro. Nie mów, że nie masz pieniędzy. E não me digas que não tens dinheiro. On ma pieniądze, a ja jestem większą drobnostką. Ele tem um dinheirão... e eu sou louca o bastante para pedir. Nie ma pieniędzy! Ele também não tem dinheiro. Nie miałem pieniędzy, ale miałem marzenie o lepszym życiu dla nas. Eu não tinha o dinheiro, mas ainda tinha meu sonho de uma vida melhor pra nossa família. Bo oficjalnie nie mamy pieniędzy. Porque no papel, não temos dinheiro. Najpopularniejsze zapytania: 1K, ~2K, ~3K, ~4K, ~5K, ~5-10K, ~10-20K, ~20-50K, ~50-100K, ~100k-200K, ~200-500K, ~1M
nie mieli pieniędzy ale mieli czas